Do pożaru w Gminnym Ośrodku Pomocy Społecznej w Makowie doszło po tym, jak do budynku wszedł mężczyzna, który rozlał i podpalił łatwopalną substancję. Nie żyje 40-letnia pracownica GOPS.

W poniedziałek (15.12) tuż przed godziną 13 straż pożarna otrzymała informację o pożarze w budynku GOPS w Makowie. Na miejscu okazało się, że do budynku GOPS wszedł mężczyzna, rozlał łatwopalną substancję, po czym podpalił ją i uciekł.

– Po dużych zniszczeniach widać, że była bardzo wysoka temperatura w środku. Dwie osoby, które przebywały w pokoju bezpośrednio, gdzie został wrzucony ładunek łatwopalny, są w stanie ciężkim. Jedna osoba nie przeżyła, natomiast 3 osoby ewakuowały się na dach budynku i są obecnie pod opieką lekarza – powiedział zastępca komendanta KM PSP w Skierniewicach st. bryg. Tadeusz Zwoliński. – Trudno to jeszcze powiedzieć, ale prawdopodobnie to był wybuch. Osoby, które ewakuowały się na dach słyszały, jakby to był wybuch – dodał Zwoliński.

Policja zatrzymała podejrzanego o podpalenie, 62-letniego mężczyznę, który był wieloletnim podopiecznym pomocy społecznej. Mężczyzna jest mieszkańcem pobliskiego Słomkowa. Śledztwo w sprawie zdarzenia wszczęła prokuratura. Podejrzany o podpalenie GOPS, został zatrzymany do dyspozycji prokuratury, która prawdopodobnie będzie prowadzić postępowanie pod kątem zabójstwa i usiłowania zabójstwa.

W wyniku pożaru jedna kobieta, pomimo długiej reanimacji, zmarła, druga – ciężko poparzona, została przetransportowana śmigłowcem do szpitala w Warszawie, a jedna z pozostałych 3 kobiet, które uciekły na dach, trafiła do skierniewickiego szpitala.

Trwa wyjaśnianie okoliczności zdarzenia. Strażacy nie wykluczają, że mężczyzna bezpośrednio oblał i podpalił również kobiety.

- Reklama -

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o