Najciemniej pod latarnią?

3
9730

Przy wjeździe z ulicy Reymonta w Pasaż Nurzyńskiego, pomiędzy kinem, a Centrum Kultury i Sztuki stoi znak drogowy B1 – Zakaz ruchu w obu kierunkach. Pod nim uwaga: “Nie dotyczy Policji i Straży Miejskiej”. W praktyce nie dotyczy nikogo. Kierowcy nic sobie ze znaku nie robią. Wjeżdżają pod znajdującą się w głębi restaurację, czy do sklepu z elementami wyposażenia wnętrz, parkują przychodząc do kina.

W Centrum Kultury i Sztuki swoją siedzibę ma Straż Miejska. Wydawałoby się, że szybko poradzi sobie z problemem łamania przez zmotoryzowanych przepisów. Nic bardziej mylnego. Jak to możliwe, że tuż pod okiem Straży Miejskiej kierowcy za nic mają zasady ruchu drogowego?

– W naszych statystykach widać, że podejmujemy interwencje na Pasażu Nurzyńskiego w stosunku do osób, które nie stosują się do znaku zakazu ruchu, jak również parkujących pod restauracją – mówi komendant Straży Miejskiej Artur Głuszcz. – Ale jest nas zbyt mało, by cały czas kontrolować to jedno miejsce i egzekwować od kierowców przestrzeganie przepisów. Inne interwencje musiałyby czekać, albo wcale nie moglibyśmy ich zrealizować.

Wśród pytanych przez nas skierniewiczan nie ma jednomyślności. Część uważa, że ruch w Pasażu Nurzyńskiego powinien być dozwolony, inni że to właściwie chodnik i jako taki powinien być, dla ruchu kołowego, zamknięty. Wszyscy są natomiast zgodni – sytuacja, w której znak stoi, ale jest nieprzestrzegany, a straż miejska nie reaguje jest zła.
Tuż obok znajduje się duży parking koło kina. Wieczorami, kiedy jest największy ruch pod restauracją, zaparkować też można, na niewielkim wprawdzie, ale o tej porze pustawym, parkingu przed CKiS.

– Chyba wszyscy wiedzą, że tak można. Inaczej by nie wjeżdżali.

– Najciemniej pod latarnią – słyszymy od skierniewiczan.

Potwierdzeniem tego znanego porzekadła jest druga, bardzo podobna sytuacja. Pod Komendą Miejskiej Policji przy ulicy Sobieskiego wybudowano niedawno nowy parking. Kilka metrów dalej, już na trawniku, parkuje codziennie kilkadziesiąt samochodów. Pojazdy jeden za drugim rozjeżdżają znajdującą się tu jeszcze, ale zapewne, już niedługo, zieleń. Na te zachowania też nikt nie reaguje.

– Parkowanie w mieście jest dużym problemem. Aut jest coraz więcej, a miejsca nie przybywa. Niektórzy rzeczywiście przesadzają chcąc podjechać pod same drzwi. Osoby łamiące przepisy, nasze służby starają się dyscyplinować – mówi prezydent Skierniewic Krzysztof Jażdżyk. – W ostatnich dniach robiliśmy też objazd miasta, pod kątem budowy nowy miejsc postojowych. Myślę, że powoli nadchodzi czas, że trzeba zacząć myśleć o parkingach podziemnych. – dodaje.

Jeśli służby miejskie nagle postanowią bardziej rygorystycznie zwracać uwagę na tego typu wykroczenia, prosimy o informacje.

3 KOMENTARZE

    • Najlepiej by było, ale wtedy blokuje to drogą służbom miejskim również… Ludzkiej mentalności się nie zmieni. Podziałać może tylko solidne karanie w 100% przypadków łamania przepisów a niestety tak nie jest…

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here