Strona główna INFO + O pasji do motoryzacji w czasach PRL

O pasji do motoryzacji w czasach PRL [ARCHIWALNE ZDJĘCIA]

0

- REKRAMA -

Zobacz galerię [11]
Zobacz galerię [11]
Jak nietrudno się domyślić, fani motoryzacji istnieją tak długo jak same samochody. Zapewne, ilość wielbicieli czterech kółek jest ściśle powiązana z ilością aut na drogach. Pasja ta przybiera różne formy, od dziecięcej fascynacji ciężarówkami i wyścigówkami, po dorosłe zamiłowanie do konkretnych marek czy nawet modeli. Jak to w życiu bywa, jedni poprzestają na samym podziwianiu, a inni muszą zgłębić tajemnice technologii aż po najmniejszą śrubkę. 

Teraz wiedzę mamy na wyciągniecie ręki. Mało tego, same koncerny motoryzacyjne dbają o to, żebyśmy byli dobrze poinformowani o ich ofercie i nowościach. Kilka dekad temu sytuacja była zupełnie inna. Młody człowiek, którego fascynował świat czterech kółek wcale nie miał łatwo, zwłaszcza w niedużym powiatowym mieście. Już sam fakt, że rządy tzw. bratnich narodów bloku wschodniego stawiały w zasadzie wyłącznie na rodzimy przemysł. To znacznie ograniczało różnorodność pojazdów, które można było potencjalnie zobaczyć na ulicy. Jakby tego było mało, przemysł motoryzacyjny w zasadzie zawsze był albo w kryzysie albo nie nadążał za zapotrzebowaniem na auta. W zasadzie prawie wszystkie samochody poruszające się po drogach to były auta dostawcze albo służbowe. Coś tam jednak po drogach jeździło…

Kolejnym istotnym problemem dla pasjonatów motoryzacji, była trudność w dostępie do informacji. Nie było zbyt wielu pism czy programów o tej tematyce. Jeżeli komuś udało się pozyskać jakieś zagraniczne pismo, to było ono niczym książkowy biały kruk. Powieszenie sobie plakatu z zagranicznym autem w pokoju było dla młodego chłopaka niezwykle nobilitujące w oczach kolegów. Co można było więc zrobić? Jedną z możliwości, było kupno jakiegoś prostego aparatu. Aparat „Druh” czy „Zorka” chociaż nie były takie tanie, to jednak znajdowały się „zasięgu” młodego człowieka. Mając już oko „uzbrojone” w aparat, można było ruszyć na łowy i zrobić sobie samemu zdjęcia motoryzacyjne. Chociaż to była jedynie namiastka albo nawet erzac prasy branżowej, był to sposób całkiem popularny i stosunkowo rozpowszechniony. 

Fotoreportaż prezentowany dzisiaj, to zapis jednego ze spacerów z aparatem w poszukiwaniu samochodowych inspiracji do zdjęć. Powstał on z pewnego starego negatywu, który przekazał mi do digitalizacji Pan Maciej Włodarczyk. Niestety wiek kliszy oraz jej słaba jakość długo nie pozwalały mi na jakiekolwiek satysfakcjonujące reprodukcje zdjęć. Zostały one zrobione w drugiej połowie lat 60. XX wieku, więc mają już ponad 50 lat. Udało mi się w końcu po kilku próbach, a czasem i błędach coś tam z tej kliszy wyciągnąć. Nie będę podawał nazw marek czy modeli ze zdjęć. Odgadywanie pozostawię Państwu…

Zapraszam. 

infoskierniewice.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wpisu. Wpisy niezwiązane z tematem, wulgarne, obraźliwe lub naruszające prawo będą usuwane. Zapraszamy do merytorycznej dyskusji.
infoskierniewice.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wpisu. Wpisy niezwiązane z tematem, wulgarne, obraźliwe lub naruszające prawo będą usuwane. Zapraszamy do merytorycznej dyskusji.
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
wpDiscuz
Exit mobile version