Władze Skierniewic debatowały z pracownikami oświaty o redukcji zatrudnienia [ZDJĘCIA]

1
20163
Zobacz galerię [23]
Adam Sobieszek
Zobacz galerię [23]

W hali Ośrodka Sportu i Rekreacji odbyło się spotkanie władz miasta z pracownikami miejskich placówek oświatowych. Tematem spotkania było omówienie aktualnej sytuacji w oświacie oraz działań związanych z planowaną redukcją zatrudnienia.

 

Sala konferencyjna wypełniła się po brzegi. Na spotkanie z władzami miasta przyszło około dwustu osób. Sytuację przedstawił wiceprezydent Jarosław Chęcielewski. Mówił, że subwencja oświatowa przekazywana do miasta jest coraz mniejsza.

– Nie mamy na to wpływu bo są to pieniądze przekazywane od władz centralnych. Dzisiaj stajemy przed ścianą , doszliśmy do granicy, z którą budżet miasta nie może sobie poradzić. Te rozwiązania, które proponujemy, a które przedyskutowaliśmy z dyrektorami szkół są rozwiązaniami kompromisowymi. W minimalnym stopniu ograniczają one dotychczasowe funkcjonowanie placówek skierniewickich.

Władze miasta podkreślały, że w ciągu ostatnich pięciu lat w szkołach i przedszkolach zwiększana była liczba zajęć dodatkowych. Miasto w tym czasie zatrudniło w oświacie 128 osób. Więcej było lekcji języków obcych, wychowania fizycznego, zwiększano godziny dla specjalistów np. psychologów i logopedów.

– Aby móc kontynuować wszystko, co funkcjonuje dzisiaj w skierniewickiej oświacie brakuje nam około siedmiu milionów złotych i to jest ta minimalna kwota – mówił wiceprezydent Jarosław Chęcielewski. – Chcę też zapewnić, że nieprawdziwe są informacje, że któraś szkoła zostanie zamknięta.

Przedstawione przez szkoły arkusze organizacyjne Związek Nauczycielstwa Polskiego zaopiniował negatywnie. Prezes ZNP Urszula Adamczyk mówi, że proponowane przez miasto rozwiązania są niekorzystne dla pracowników. Dopytywała też o przyczyny zwolnień.

– Nie zauważyliśmy jako związkowcy żeby się coś tak strasznego stało w mieście, że trzeba aż takich dokonywać cięć w oświacie.

Prezes ZNP proponuje też inne rozwiązania problemu.

– Pojawiła się na pewno ogromna kwota w budżecie miasta w związku z niewypłaconymi pełnymi wynagrodzeniami dla strajkujących. Może jeszcze ten rok nie trzeba zwalniać ludzi. Taki jeden rok może się okazać dla niektórych pracowników bardzo ważny.

Szefowej związków odpowiadał prezydent Krzysztof Jażdżyk

– Ja ciągle wierzę, że zapłacę Państwu za ten strajk – mówił na spotkaniu. – Tylko czekamy na odpowiedź Regionalnej Izby Obrachunkowej.

– W związku z niewypłaconymi za czas strajku wynagrodzeniami pozostała kwota około jednego miliona złotych – poinformowała Iwona Górniak, naczelnik wydziału edukacji urzędu miasta. – Te pieniądze pozostają w budżetach szkół. Nie są traktowane jako oszczędność na strajku.

Prezydent Krzysztof Jażdżyk tłumaczył obecnym na spotkaniu, że problem polega na wydatkach bieżących, których miasto nie może przekroczyć.

– Nie możemy zrezygnować z jakiejś inwestycji i przeznaczyć tych pieniędzy na oświatę, bo jest to niezgodne z prawem. – Jeśli z podatków uda nam się uzyskać większe pieniądze, automatycznie przeznaczymy je na oświatę. Musimy zatrzymać wzrost wydatków, nie zmniejszyć wydatki, nie zaoszczędzić, tylko zatrzymać – przekonywał.

Przedstawiciele środowisk oświatowych dopytywali czy nie ma innych sposobów, jak zwalnianie ludzi. Mieli też żal do władz miasta, że tak późno dowiedzieli się o planach zwolnień.

– My nie rozmawiamy w tej chwili o oświacie, tylko Pan nas informuje o pewnych, podjętych już decyzjach, klamka zapadła – mówiła jedna z nauczycielek. – To wygląda tak, jakby w maju, przy arkuszu organizacyjnym, skreślono na kolanie etaty. Ludzie się dowiedzieli o tym cztery miesiące przed nowym rokiem szkolnym. Chcielibyśmy być traktowani poważne, czyli przygotować się do takiej sytuacji.

– Widzę, że z jednej strony jest rozpacz z powodu sytuacji jaka nastąpiła, a z drugiej nie widzę jakiegoś scenariusza na przyszłość. Czy macie Państwo jakiś plan, by za rok nie spotkać się w podobnej sytuacji, przed koniecznością zwolnienia kolejnych ludzi – mówił mąż jednej z nauczycielek.

– My odpowiadamy głową za bezpieczeństwo dzieci – mówiła z kolei jedna z nauczycielek przedszkolnych. – Nie wyobrażam sobie pracy bez pomocy, bez pomocy psychologa, czy logopedy. My chcemy pracować i wierzę, że gdzieś te pieniądze dla naszych dwóch pań woźnych, które mają zostać zwolnione, się znajdą.

Padały też dramatyczne apele.

– Nie oszczędzajmy na ludziach, oszczędzajmy na prądzie, wodzie, pozmieniajmy żarówki. Przejdźcie Państwo i zobaczcie jakie są instalacje w szkołach i przedszkolach. Tutaj są możliwości oszczędzania.

Ostateczne decyzje personalne zapaść mają do końca maja.

- Reklama -

1
Dodaj komentarz

avatar
1 Wątki komentarzy
0 Odpowiedzi na wątki
0 Followers
 
Najbardziej zareagowany komentarz
Najciekawszy wątek z komentarzem
1 Autorzy komentarzy
Somebody Autorzy ostatnich komentarzy
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Somebody
Gość
Somebody

Ehh z innymi się nie cackaja. Zwalniają i koniec. A tu pudernice mają jeszcze pretensje że 4 miesiące wcześniej ich o tym informują.