35-letni skierniewiczanin, który pobił swoją konkubinę usłyszał zarzut. Kobieta w obawie przed jego ukaraniem zawiadomiła policję o niepopełnionym przestępstwie.
2 października 2014 roku kilkanaście minut po godz. 22.00 skierniewicka policja została powiadomiona o pobiciu 28-letniej pokrzywdzonej, która jak wynikało z jej relacji została też okradziona. Do zdarzenia miało dojść przy kładce nad rzeką Łupia, w rejonie ul. Piłsudskiego. Roztrzęsiona kobieta, poinformowała policjantów, że dwóch nieznajomych mężczyzn zaczepiło ją podczas powrotu do domu, a dalej pobili i przeszukali kieszenie, kradnąc pieniądze i kartę do bankomatu.
Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i fotorelacje. Jesteśmy tam, gdzie nasi czytelnicy!
W związku z obrażeniami, mającymi wynikać z pobicia, została też przewieziona do szpitala. Zaraz po powiadomieniu policji, rozpoczęły się czynności związane z zatrzymaniem sprawców, których wygląd opisała kobieta. W ich poszukiwanie zaangażowano większość patroli pełniących służbę, które sprawdzały teren miasta, poszukując sprawców napaści. Podejrzenia policjantów wzbudziła niespójna wersja wydarzeń jaka przedstawiła ofiara.
Jak się okazało, w jej samochodzie znaleziona została rzekomo skradziona karta bankomatowa. W dalszej rozmowie z policjantami 28-latka przyznała się do zawiadomienia o rozboju, który w ogóle nie miał miejsca. Jak się okazało, tego dnia doszło między nią, a jej konkubentem do awantury, w trakcie której została pobita. Dziewczyna wymyśliła historię z rozbojem na kładce, ponieważ nie chciała oskarżać partnera., bojąc się o to, że poniesie konsekwencje swojego zachowania.
3 października 2014 roku jej 35-letni konkubent usłyszał zarzuty, a o jej dalszych losach zadecyduje prokuratura. W myśl obowiązującego prawa spowodowanie lekkiego uszczerbku na zdrowiu jest zagrożone karą nawet do 2 lat pozbawienia wolności, tak samo, jak za zawiadomienie o niepopełnionym przestępstwie.






