Który ze skierniewickich problemów jest najważniejszy i jego rozwiązaniem zajmie się Pan w pierwszej kolejności?
Skierniewice potrzebują zmian. Pomimo tego, że znajdujemy się w centralnej części Polski – co powinno być też atutem – nadal kręcimy się w kółko, a miasto cierpi na problem stosunkowo wolnego rozwoju. Stagnacja i brak pracy stają się dość dużym problemem w Skierniewicach. Uważam, że jestem w stanie skutecznie zająć się tymi problemami. W dalszym ciągu jest dużo do zrobienia, bo wiele obszarów wymaga podjęcia konkretnych działań, które zostały zaniedbane w ostatnich latach. Praca, a raczej jej brak to główny problem naszego miasta, do tego dochodzi komunikacja tj. zarówno ta miejska jak i ta kolejowa. Jeśli zajdzie taka potrzeba, jako prezydent Skierniewic będę osobiście przekonywał przedsiębiorców do inwestowania w naszym mieście wszelkimi możliwymi sposobami. Chcę aby mieszkańcy mogli znaleźć wymarzoną prace także na miejscu i dzięki temu spędzać więcej czasu z rodziną. Konieczność dojazdów do pracy w dużych miastach koleją jest udręką. Sam pracowałem w Warszawie przez wiele lat. W samych środkach transportu przeciętny mieszkaniec Skierniewic dojeżdżający do pracy np. w Warszawie spędza kilka godzin dziennie. W transporcie potrzebna jest sprawdzona, zdrowa konkurencja, której w Skierniewicach nie ma bo jesteśmy uzależnieni od monopolisty kolejowego pozornie tylko rozdrobnionego na mniejsze spółki. To należy zmienić.
Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i fotorelacje. Jesteśmy tam, gdzie nasi czytelnicy!
Projekt uzdrowisko – tak czy nie? Jaki jest Pana pomysł na zagospodarowanie terenu po poligonie?
NIE. Jakkolwiek nie spojrzę na ten projekt wydaje mi się, że przynosi same szkody nam wszystkim, gdyż jest to zaciągnięcie hamulca na gospodarce i rozwoju całego miasta. Skierniewicom nie jest potrzebna wielomilionowa inwestycja, na której mieszkańcy ani nie zarobią, ani nie skorzystają, bo nie będzie ich na to stać. Uważam, że musimy być pewni, że inwestycja w tym miejscu będzie korzysta dla mieszkańców i że ją akceptują. Dlatego jako prezydent Skierniewic chciałbym zorganizować w tej sprawie szerokie konsultacje oraz referendum. Niech mieszkańcy sami zadecydują na jaki cel chcą wykorzystać ten teren np. przy okazji kolejnych wyborów.
Jeśli chodzi o moje pomysły, to jest ich kilka:
1. Odsprzedać teren z zyskiem prywatnym inwestorom. Przedsiębiorcy będą najlepiej wiedzieli jak korzystnie wykorzystać taki teren dla nich i mieszkańców Skierniewic. Zysk ze sprzedaży terenu przeznaczyć na spłacenie zadłużenia miasta, które sięga 30% (wg oficjalnych źródeł jest to 1173 zł na głowę każdego mieszkańca) i rozwój infrastruktury np. dokończenie inwestycji drogowych i budowę wiaduktu. Miasto powinno funkcjonować jak dobrze zarządzane przedsiębiorstwo, wizytówką naszego miasta powinien być brak długów lub dążenie do jak najszybszego się ich pozbycia.
2. Zmodyfikować plan zagospodarowania przestrzennego, podzielić teren na działki mieszkalne, a następnie na preferencyjnych warunkach sprzedać młodym małżeństwom. Tu szczegóły są do skonsultowania z mieszkańcami. Jest to projekt długoterminowy, ale jednak mający znaczenie ze względu na pesymistyczne prognozy demograficzne dla miasta i jego położenie pomiędzy dwiema aglomeracjami.
3. Na terenie można zlokalizować park technologiczny firm tworzących oprogramowania czy zajmujących się nowymi technologiami dając, im dobre warunki funkcjonowania, a także centrum przedsiębiorczości dla ludzi młodych, którzy będą mogli wreszcie rozwijać swoje firmy w jednym miejscu. Dodatkowo powstanie szereg miejsc pracy, a dobrze wykształceni mieszkańcy Skierniewic nie będą musieli poszukiwać pracy jedynie w Warszawie czy Łodzi.
Jakie ma Pan plany dotyczące Domu Pomocy Społecznej w Skierniewicach?
Uważam, że nikt tak dobrze nie zna potrzeb społecznych mieszkańców jak organizacje pozarządowe. Chciałbym z nimi przedyskutować sprawę wykorzystania tego miejsca z myślą o mieszkańcach. Myślę, że w Skierniewicach jest co najmniej kilka organizacji, które będą w stanie dobrze wykorzystać ten budynek i jego otoczenie z korzyścią dla mieszkańców Skierniewic.
Proszę wymienić 5 inwestycji, które chciałby Pan zrealizować w Skierniewicach, zaczynając od najważniejszej.
Nie chce wciągać miasta w inwestycje, na które go nie stać, dlatego jedną z pierwszych spraw, które bym zlecił to niezależny audyt finansów Skierniewic. To da pełny obraz tego na jakie inwestycje możemy sobie pozwolić.
1. Budowa wiaduktu łączącego ul. Unii Europejskiej z ul. Przemysłową oraz dalszego połączenia z ul. Skłodowską i Armii Krajowej – wschodnia obwodnica Skierniewic.
2. Modernizacja kanalizacji / odpływów wody burzowej na osiedlu Widok oraz w innych newralgicznych punktach miasta.
3. Otwarcie dodatkowego przedszkola na osiedlu Widok oraz w centrum Skierniewic.
4. Dokończenie budowy Domu Pomocy Społecznej przy ul. Armii Krajowej i docelowo oddanie budynku w ręce organizacji pozarządowej.
5. Ustawienie śmietników wzdłuż głównych ulic w mieście oraz ławeczek na osiedlu Widok.
Jakie są Pana plany, żeby zmienić systematycznie spadającą liczbę mieszkańców Skierniewic?
Musimy zatrzymać odpływ młodych, utalentowanych ludzi i postawić na tworzenie nowych miejsc pracy. Nie można powiedzieć, że to wszystko da się zmienić z dnia na dzień, ale trzeba podjąć odpowiednie działania aby tę kwestię możliwie szybko rozwiązać. Bo tak jak systematycznie będzie spadała liczba mieszkańców, tak systematycznie i planowo trzeba działać w kierunku poprawy tej sytuacji. Liczba mieszkańców spada, bo wyjeżdżają ze Skierniewic ludzie młodzi. Dlaczego? Dlatego, że w Skierniewicach nie ma pracy, a to przecież młodzi są napędem demograficznym, zakładają rodziny podnosząc liczbę narodzin, a co za tym idzie mieszkańców. Trzeba zatem zachęcać młodych ludzi, by nie wyjeżdżali ze Skierniewic, czy też zadbać o to by wracali do nas zaraz po studiach i tu się osiedlali. Należy sprowadzić do miasta nowych inwestorów z wyspecjalizowanych branży nowych technologii. Trzeba wykorzystać naszą szansę, ale postawić na rozwój. Nasze miasto w przyszłości – w moich oczach – to nowoczesny ośrodek miejski, atrakcyjny dla mieszkańców oraz inwestorów. Miejsce, w którym rozwija się społeczeństwo, kultura i sport. Skierniewice w pełni rozwoju – czyste i zadbane. Chciałbym odwrócić tendencje demograficzne oraz zamienić Skierniewice w miasto dla mieszkańców i biznesu. Wierzę, że Skierniewice mogą stać się miastem, które ludzie będą chcieli współtworzyć, mieszkać tu, ale trzeba dać im do tego warunki, których w tej chwili nie posiadają.
Jakie cechy, wg. Pana, powinny charakteryzować Prezydenta Skierniewic?
Prezydent to osoba zaufania publicznego. To człowiek, na którego głosują ludzie, w którym pokładają swoje nadzieje i ufają, że będzie gospodarował ich miastem z myślą o ich potrzebach i dla ich dobrobytu, a nie zadłużał i doprowadzał do ryzyka utraty płynności finansowej, odgradzając się od mieszkańców machiną biurokratyczną. Chcę być prezydentem, który zawsze będzie pamiętać, że Skierniewice to nie tylko domy i ulice, że Skierniewice, to przede wszystkim ludzie, którzy chcą żyć w mieście, gdzie jest bezpiecznie, gdzie można pracować i gdzie chce się spędzać wolny czas.
Teraz spotykam się z wieloma ludźmi, którzy czują się pomijani w decyzjach podejmowanych przez miasto, mówią mi, że nikt nie pyta o ich potrzeby czy o zdanie. Jest to moim zdaniem ogromny błąd. Przykłady wielu innych miast pokazały, że tak nie musi być. Jako prezydent chcę wprowadzić konsultacje społeczne, takie z prawdziwego zdarzenia – nie pozorowane – w dużej skali, mające na celu poznanie potrzeb i zdania mieszkańców, tak aby zmiany czy nowe inwestycje były realizowane w sposób taki jak tego oczekują mieszkańcy i na które chcą mieć wpływ. Powinniśmy realizować budżet obywatelski na poziomie 5%. W miastach gdzie wykorzystuje się to narzędzie, aktywność mieszkańców miasta jest intensywniejsza, mieszkańcy proponują konkretne projekty angażując się w ich promowanie i nawet realizacje, co w oczywisty sposób integruje społeczność. W naszym mieście pozornie tylko realizuje się budżet obywatelski, a to nie jest działaniem, którego ludzie by oczekiwali.







Jaką mamy pewność, ze po sprzedaniu terenów w prywatne ręce ktoś tam coś zrobi. Tak zostało sprzedane w prywatne ręce: kasyno – na chwilę obecną rudera strasząca na wjeździe na Zadębie, teren odkrytego basenu – nieużytki, i miejsce po starym kasynie – miejsce schadzek okolicznych żuli.
Może specjalny zapis w umowie? A co do kasyna i innych obiektów – widocznie ktoś zapłacił na tyle mało, że opłaca mu się nic nierobienie z nimi i czekanie aż się zniszczą. Winne są procedury, a nie to że ktoś bierze coś w swoje ręce. Zresztą jaka jest alternatywa? Przecież mieszkańcy nie zrzucają się po to by miasto prowadziło nieudolną działalność gospodarczą, ale by zapewniło ład i porządek mieszkańcom.