Wisiała krótko. Zdążyła wywołać zdziwienie i liczne pytania, i zniknęła. Na pierwszym peronie dworca pojawiła się tablica świetlna – duża, brzydka, a w dodatku powieszono ją tak nisko, że każdy kto przechodził musiał schylać głowę.
Ekran wywołał też liczne pytania i dyskusję. Podróżni zwracali przede wszystkim uwagę, że tablica stwarza zagrożenie. – Wisi tak nisko, że nie sposób się pod nią zmieścić – słyszymy od czekających na pociąg. – Ktoś zapatrzony w telefon komórkowy może sobie nabić guza – mówi inny podróżny.
Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i fotorelacje. Jesteśmy tam, gdzie nasi czytelnicy!
Niektórzy po naszych pytaniach sami próbowali przejść pod ekranem. – Sprawdziłem i normalnie czapką o to zawadzam. Poczułem to na głowie, a przecież nie jestem najwyższy, bo mam tylko 170 cm wzrostu. Wystarczy mieć 172 cm i się dostaję w głowę.
Z pytaniami o tablicę zwróciliśmy się do rzecznika kolei.
– To jest propozycja firmy zewnętrznej, która chciała z nami zawrzeć umowę na powieszenie monitora na peronach w Skierniewicach – mówi rzecznik PKP PLK Mirosław Siemieniec. – Warunkiem powieszenia tego monitora było uzyskanie zgody konserwatora zabytków. Firma jednak się pośpieszyła i nie mając zgody konserwatora, a także bez naszego pozwolenia, samowolnie powiesiła ten ekran. W tej chwili już go tam nie ma. Dopóki nie będzie uzgodnień, nie będzie tam wisiało żadne urządzenie.
Trzeba przyznać, że kolej zareagowała bardzo szybko interweniując w sprawie reklamowego ekranu. Szybka reakcja to też następstwo interwencji samych podróżnych i mediów, których zainteresowanie spowodowało, że z peronu w Skierniewicach zniknęła tablica świetlna powieszona samowolnie przez jedną z firm.





