- REKLAMA -

O pasji do motoryzacji w czasach PRL [ARCHIWALNE ZDJĘCIA]

Musisz przeczytać

- REKLAMA -

Jak nietrudno się domyślić, fani motoryzacji istnieją tak długo jak same samochody. Zapewne, ilość wielbicieli czterech kółek jest ściśle powiązana z ilością aut na drogach. Pasja ta przybiera różne formy, od dziecięcej fascynacji ciężarówkami i wyścigówkami, po dorosłe zamiłowanie do konkretnych marek czy nawet modeli. Jak to w życiu bywa, jedni poprzestają na samym podziwianiu, a inni muszą zgłębić tajemnice technologii aż po najmniejszą śrubkę.

 

Teraz wiedzę mamy na wyciągniecie ręki. Mało tego, same koncerny motoryzacyjne dbają o to, żebyśmy byli dobrze poinformowani o ich ofercie i nowościach. Kilka dekad temu sytuacja była zupełnie inna. Młody człowiek, którego fascynował świat czterech kółek wcale nie miał łatwo, zwłaszcza w niedużym powiatowym mieście. Już sam fakt, że rządy tzw. bratnich narodów bloku wschodniego stawiały w zasadzie wyłącznie na rodzimy przemysł. To znacznie ograniczało różnorodność pojazdów, które można było potencjalnie zobaczyć na ulicy. Jakby tego było mało, przemysł motoryzacyjny w zasadzie zawsze był albo w kryzysie albo nie nadążał za zapotrzebowaniem na auta. W zasadzie prawie wszystkie samochody poruszające się po drogach to były auta dostawcze albo służbowe. Coś tam jednak po drogach jeździło…

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i fotorelacje. Jesteśmy tam, gdzie nasi czytelnicy!

Kolejnym istotnym problemem dla pasjonatów motoryzacji, była trudność w dostępie do informacji. Nie było zbyt wielu pism czy programów o tej tematyce. Jeżeli komuś udało się pozyskać jakieś zagraniczne pismo, to było ono niczym książkowy biały kruk. Powieszenie sobie plakatu z zagranicznym autem w pokoju było dla młodego chłopaka niezwykle nobilitujące w oczach kolegów. Co można było więc zrobić? Jedną z możliwości, było kupno jakiegoś prostego aparatu. Aparat „Druh” czy „Zorka” chociaż nie były takie tanie, to jednak znajdowały się „zasięgu” młodego człowieka. Mając już oko „uzbrojone” w aparat, można było ruszyć na łowy i zrobić sobie samemu zdjęcia motoryzacyjne. Chociaż to była jedynie namiastka albo nawet erzac prasy branżowej, był to sposób całkiem popularny i stosunkowo rozpowszechniony.

Fotoreportaż prezentowany dzisiaj, to zapis jednego ze spacerów z aparatem w poszukiwaniu samochodowych inspiracji do zdjęć. Powstał on z pewnego starego negatywu, który przekazał mi do digitalizacji Pan Maciej Włodarczyk. Niestety wiek kliszy oraz jej słaba jakość długo nie pozwalały mi na jakiekolwiek satysfakcjonujące reprodukcje zdjęć. Zostały one zrobione w drugiej połowie lat 60. XX wieku, więc mają już ponad 50 lat. Udało mi się w końcu po kilku próbach, a czasem i błędach coś tam z tej kliszy wyciągnąć. Nie będę podawał nazw marek czy modeli ze zdjęć. Odgadywanie pozostawię Państwu…

Zapraszam.

Nie przegap żadnego newsa, zaobserwuj nas na

Google News GOOGLE NEWS
Adam Sobieszek
Adam Sobieszekhttps://infoskierniewice.pl/
Wydawca i redaktor naczelny INFOSkierniewice.pl, od 2010 roku dokumentujący życie lokalnej społeczności. Jako niezależny twórca, od ponad 14 lat rozwija portal, który z pasji do miasta stał się jednym z najważniejszych źródeł informacji w regionie. Wykształcenie w dziedzinie reklamy i multimediów łączy z rzetelnością dziennikarską oraz pasją do fotografii reportażowej. Specjalizuje się w szybkich newsach oraz analizie zmian w przestrzeni Skierniewic. Jego praca opiera się na bezpośredniej, wieloletniej obserwacji miasta i pełnej niezależności redakcyjnej, bez powiązań z dużymi grupami medialnymi.
- REKLAMA -

Więcej artykułów

Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
- REKLAMA -

Najnowszy artykuł

- REKLAMA -