- REKLAMA -

Tak żyły Skierniewice pod koniec kwietnia 1986 roku. Pochód, kino, gaz i problemy na targowisku

Archiwalne „Wiadomości Skierniewickie” z końca kwietnia i początku maja 1986 roku pokazują Skierniewice od strony codziennych spraw mieszkańców. Gaz w butlach, opał, ciemna Sierakowicka, targowisko, ogłoszenia o pracy i pochód 1 Maja - tak wyglądało miasto zapisane na łamach lokalnej gazety sprzed prawie 40 lat.

Musisz przeczytać

- REKLAMA -

Dwa numery „Wiadomości Skierniewickich” nr 17 (287) z 24 kwietnia i nr 18 (288) z 1 maja 1986 roku pokazują miasto w bardzo ciekawym momencie. Oficjalne hasła o pochodzie 1 Maja sąsiadują tu z listami mieszkańców o gazie, opale, ciemnej ulicy, targowisku i zniszczonym trawniku przy Reymonta.

To właśnie te drobne, codzienne sprawy najlepiej pokazują, czym naprawdę żyły wtedy Skierniewice. Nie wielka historia, ale pytanie, czy będzie gaz w butli, czy działa oświetlenie i czy przez targowisko muszą jeździć samochody.

Pochód 1 Maja zaczynał się przy Mszczonowskiej

W numerze z 24 kwietnia 1986 roku gazeta zapowiadała wojewódzkie obchody Święta Pracy w Skierniewicach. W programie zapisano akademię w kinoteatrze Polonez, a następnie manifestację 1 maja o godz. 10.00 przy zbiegu ulic Kopernika, Mszczonowskiej i Pomologicznej.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i fotorelacje. Jesteśmy tam, gdzie nasi czytelnicy!

Tydzień później, w wydaniu z 1 maja, ton był już w pełni świąteczny. Nad winietą widniało hasło:

„Chwała ludziom dobrej roboty!”

Na pierwszej stronie przypominano też mieszkańcom:

„Jutro o godz. 10.00 spotykamy się wszyscy na majowym pochodzie”.

Dziś ten język brzmi jak dokument epoki. Wtedy był naturalną częścią lokalnej gazety: informował, mobilizował i ustawiał rytm oficjalnego życia miasta.

Kino Polonez, czyli Skierniewice z ambicjami kulturalnymi

Obok tematów politycznych i społecznych pojawiała się kultura. W numerze z 24 kwietnia mocno wyeksponowano „Konfrontacje filmowe w Skierniewicach”. To nie była mała wzmianka, ale duży materiał z programem pokazów.

W repertuarze znalazły się między innymi „Idź i patrz”, „Pułkownik Redl”, „Amadeusz” i „Powrót do przyszłości”. Dla mieszkańców kino Polonez było więc czymś więcej niż salą projekcyjną. Było miejscem, w którym można było zobaczyć filmy z różnych krajów i choć na chwilę wyjść poza codzienność drugiej połowy lat 80.

Ten kontrast jest w archiwalnej gazecie bardzo wyraźny. Z jednej strony manifestacja i oficjalne komunikaty. Z drugiej – kino, sport, ogłoszenia, listy czytelników i bardzo przyziemne problemy.

Gaz w butlach, opał i chleb z kartonem. Takie sprawy trafiały do gazety

Najciekawsze są właśnie interwencje mieszkańców. W rubryce listów i odpowiedzi urzędowych pojawiały się sprawy, które dziś brzmią jak zapis codziennego życia w PRL.

Jedna z nich dotyczyła gazu w butlach. W odpowiedzi na zgłoszenie w ramach „Telefonu Obywatelskiego” wyjaśniano, że w całym województwie występują trudności z zaopatrzeniem, bo zmniejszyły się dostawy z Petrochemii Płock. Pierwszeństwo mieli odbiorcy, dla których gaz był podstawowym źródłem energii do przygotowania posiłków, zwłaszcza tam, gdzie nie było przewodów kominowych ani kuchni węglowych.

Druga sprawa dotyczyła opału. Gazeta informowała, że przedłużono termin wykupu zaległego węgla do 31 sierpnia 1986 roku. Skład opałowy w Skierniewicach miał prowadzić sprzedaż opału za rok obrachunkowy 1985/86 po cenach obowiązujących do 15 kwietnia. To pokazuje, jak ważnym tematem była wtedy nie tylko cena, ale sama możliwość odbioru opału.

Był też temat pieczywa. W jednym z listów wrócono do sprawy zdjęcia, na którym pokazano „chleb z wystającym z wnętrza kartonem”. Powszechna Spółdzielnia Spożywców „Społem” w Skierniewicach tłumaczyła, że nie może wziąć odpowiedzialności za wypiek, bo redakcja nie wskazała sklepu ani osoby, która kupiła chleb.

Jednocześnie przyznawano, że w procesie produkcji mogły zdarzać się inne problemy, choćby z odpryskami teflonu z wadliwych dzież do ciasta. To nie są wielkie wydarzenia polityczne, ale właśnie one najlepiej pokazują codzienność: opał trzeba było wykupić, gaz nie zawsze docierał, a jakość chleba mogła stać się tematem publicznej wymiany zdań.

Ciemna Sierakowicka i trawnik przy Reymonta. Mieszkańcy pisali konkretnie

W gazecie z 1 maja znalazł się list podpisany przez „Mieszkańca ciemnej części ul. Sierakowickiej”. Autor prosił o interwencję, bo połowa ulicy była bez oświetlenia. W piśmie padało wyjaśnienie, że problem tłumaczono uszkodzoną fotokomórką, ale mieszkańcy nie przyjmowali tego jako wystarczającej odpowiedzi.

„Prawie tego urządzenia? Od czego jest kierownictwo Zakładu Energetycznego” – pytał autor listu.

W liście zwracano uwagę, że Sierakowicka jest trasą przelotową. Brak światła nie był więc tylko drobną niedogodnością, ale sprawą bezpieczeństwa. Autor pisał też, że sklepy przy tej ulicy świecą „na okrągło”, a mieszkańcy czekają na reakcję zakładu energetycznego.

Podobnie konkretny był materiał o ulicy Reymonta. W cyklu „Posesja ’86” opisano, że przy tej ulicy „trwa dewastacja trawnika”. Chodziło o pryzmy ziemi po pracach, które przez miesiące zalegały przy ulicy.

Gazeta pytała, kto pozwolił na zniszczenie trawnika, kto wywoził ziemię i dlaczego po wszystkim teren nadal wyglądał źle. W tekście pojawiła się sugestia, że mieszkańcy mogą ostatecznie sami zapłacić za takie prace – nie bezpośrednio, ale przez koszty osiedla i wspólne pieniądze.

Targowisko w Skierniewicach. Samochody, furmanki i strach o dzieci

Osobny problem dotyczył miejskiego targowiska. Gazeta pisała, że mieszkańcy Skierniewic od kilku lat domagali się rozwiązania sytuacji na placu. Największym kłopotem był ruch pojazdów.

Przez targowisko miały przejeżdżać nie tylko samochody osobowe, ale też ciężarówki, autobusy i furmanki. W tym samym miejscu pojawiali się kupujący, sprzedawcy i matki z małymi dziećmi.

„Nierozważliwi użytkownicy pojazdów stwarzają niebezpieczeństwo przez jeżdżenie nieustannie samochodami od maluchów po ciężarowe, autobusy i furmanki”.

Redakcja podkreślała, że przez targowisko nie trzeba było jechać, bo plac można było ominąć. Skierniewiczanie prosili o ustawienie tablic ograniczających ruch w czwartki, w godzinach handlu, od 6.00 do 16.00.

„Czy trzeba czekać aż wydarzy się tragedia, żeby zareagowały na to odpowiednie służby porządkowe?”

Ten fragment brzmi bardzo współcześnie. Zmieniły się czasy, ale problem jest znajomy: ruch samochodowy, bezpieczeństwo pieszych i pytanie, czy służby reagują dopiero wtedy, gdy stanie się coś złego.

Ogłoszenia też pokazują, czym żyło miasto

Warto zajrzeć również na strony ogłoszeniowe, bo one mówią o codzienności innym językiem niż artykuły. W numerach z końca kwietnia i początku maja widać przede wszystkim pracę, przetargi, sprzedaż sprzętu i drobne sprawy mieszkańców.

„Społem” w Skierniewicach szukało ajenta do prowadzenia kawiarni, Spółdzielnia Pracy Lekarzy Specjalistów ogłaszała nabór lekarzy stomatologów i lekarzy medycyny, a urząd wojewódzki poszukiwał pracownika do kancelarii ogólnej. Na terenie Skierniewic zatrudniano też fachowców budowlanych: murarzy-tynkarzy, cieśli, betoniarzy-zbrojarzy, posadzkarzy-płytkarzy czy robotników budowlanych.

W ogłoszeniach pojawiały się także lokalne zakłady. „Hortex” przy ul. Czerwonej 20 szukał pracowników sezonowych przy sortowaniu i zamrażaniu owoców, a także techników, inżynierów, mechaników i energetyków. Obok tego drukowano przetargi, sprzedaż samochodów, działek i sprzętu rolniczego.

Te ogłoszenia są małym archiwum rynku pracy i codziennych potrzeb. Pokazują, że Skierniewice w 1986 roku to nie tylko oficjalne akademie i pochody, ale też szukanie fachowców, załatwianie pracy, handel sprzętem i lokalne instytucje, które próbowały obsadzić wolne stanowiska.

„Kupić i zjeść”, czyli codzienność ważniejsza niż hasła

W wydaniu z 1 maja mocno wyeksponowano rozmowę pod tytułem „Kupić i zjeść”. Dotyczyła działalności gminnych spółdzielni, lokalnej produkcji i gastronomii. W realiach lat 80. temat jedzenia nie był zwykłą rubryką konsumencką. Był sprawą codzienną, praktyczną i bardzo ważną.

W tych dwóch numerach dobrze widać, że oficjalny język gazety nie przykrywał całkowicie realnych problemów. Obok pochodów, konferencji i haseł pojawiały się pytania o chleb, gaz, opał, światło na ulicy, targowisko, pracę i jakość miejskich prac.

I właśnie dlatego te archiwalne wydania są dziś ciekawe. Pokazują Skierniewice nie jako punkt na mapie dawnego województwa, ale jako miasto z konkretnymi ulicami, sklepami, kinem, targowiskiem, zakładami pracy i mieszkańcami, którzy pisali do gazety, bo chcieli, żeby ktoś wreszcie zareagował.

Nie przegap żadnego newsa, zaobserwuj nas na

Google News GOOGLE NEWS
Adam Sobieszek
Adam Sobieszekhttps://infoskierniewice.pl/
Wydawca i redaktor naczelny INFOSkierniewice.pl, od 2010 roku dokumentujący życie lokalnej społeczności. Jako niezależny twórca, od ponad 14 lat rozwija portal, który z pasji do miasta stał się jednym z najważniejszych źródeł informacji w regionie. Wykształcenie w dziedzinie reklamy i multimediów łączy z rzetelnością dziennikarską oraz pasją do fotografii reportażowej. Specjalizuje się w szybkich newsach oraz analizie zmian w przestrzeni Skierniewic. Jego praca opiera się na bezpośredniej, wieloletniej obserwacji miasta i pełnej niezależności redakcyjnej, bez powiązań z dużymi grupami medialnymi.
- REKLAMA -

Więcej artykułów

Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
- REKLAMA -

Najnowszy artykuł

- REKLAMA -