Wstrząsającego odkrycia dokonano na terenie gminy Skierniewice. W ruinach starej cegielni znaleziono dziesięć szczeniąt, które miały zaledwie kilka dni. Zwierzęta zostały pozostawione bez matki na całą noc, co w przypadku tak młodych organizmów jest bezpośrednim zagrożeniem życia. Lokalni społecznicy, którzy przejęli opiekę nad miotem, mówią wprost o „wyroku śmierci” i proszą o pomoc w ustaleniu sprawcy.
Do interwencji doszło po dramatycznym zgłoszeniu, które wpłynęło do organizacji zajmującej się ochroną zwierząt. Wolontariusze zostali poproszeni o pilną pomoc po tym, jak w opuszczonym obiekcie natrafiono na miot składający się z 10 dużych szczeniąt.
Wstępne oględziny pozwoliły ocenić wiek zwierząt na zaledwie 5-7 dni. W momencie znalezienia noworodki leżały same, bez żadnego zabezpieczenia termicznego.
Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i fotorelacje. Jesteśmy tam, gdzie nasi czytelnicy!
Ustalono, że matki szczeniąt nie było w pobliżu przez całą noc. Sytuacja wymagała natychmiastowej reakcji, gdyż stan zwierząt określono jako krytyczny.
Wyścig z czasem w starej cegielni
Dla kilkudniowych psów, które nie potrafią jeszcze samodzielnie regulować temperatury ciała, noc spędzona w zimnych ruinach cegielni mogła skończyć się tragicznie. Ratownicy podkreślają, że w tym przypadku liczyły się minuty.
– Takie kilkudniowe szczenięta bez matki nie mają żadnych szans. Wychłodzenie, odwodnienie, brak mleka działają błyskawicznie – relacjonują przedstawiciele fundacji zajmującej się sprawą.
Brak dostępu do pokarmu matki u noworodków prowadzi do gwałtownego spadku poziomu glukozy, co w połączeniu z hipotermią zazwyczaj kończy się śmiercią zwierzęcia w krótkim czasie. Szybka interwencja była jedyną szansą na ich uratowanie.
Podejrzenie celowego porzucenia
Okoliczności zdarzenia budzą poważne wątpliwości co do jego przypadkowości. Znalezienie 10 szczeniąt w jednym miejscu, w trudno dostępnym terenie, jakim jest stara cegielnia, sugeruje celowe działanie człowieka.
Ratownikom trudno uwierzyć w scenariusz, w którym suka po prostu znika, zostawiając tak liczny miot bez opieki. Zwierzęta nie były w żaden sposób zabezpieczone.
– Niestety, nie wygląda to na przypadek. Porzucenie takich maluchów to wyrok śmierci – czytamy w oficjalnym komunikacie.
Opieka nad dziesięcioma noworodkami, które wymagają karmienia butelką co kilka godzin, stanowi obecnie ogromne wyzwanie logistyczne i finansowe dla organizacji. Każde ze zwierząt musi być pod stałym nadzorem, aby przeżyć najbliższe dni.
Apel o pomoc w ustaleniu sprawcy
Przedstawiciele fundacji za pośrednictwem mediów społecznościowych zwrócili się do mieszkańców gminy Skierniewice i okolic z prośbą o pomoc. Poszukiwane są osoby, które mogą posiadać wiedzę na temat pochodzenia szczeniąt lub ich właściciela.
– Jeśli ktoś z Was posiada informacje, kto mógł chcieć je porzucić – prosimy, dajcie nam znać – apelują społecznicy.
Każdy sygnał może pomóc w pociągnięciu do odpowiedzialności osoby, która naraziła zwierzęta na śmierć. Środki zebrane podczas specjalnej zbiórki zostaną przeznaczone na specjalistyczne mleko oraz całodobową opiekę nad ocalonymi maluchami.
Zobacz także: Wysokie kary za porzucenie zwierząt – co mówią przepisy?





