Wczoraj (9 kwietnia) przed biurem poselskim posła PiS Pawła Sałka w Skierniewicach odbyła się konferencja prasowa zorganizowana przez działaczy Konfederacji. Głównym tematem spotkania była ostra krytyka nowego systemu kaucyjnego. Zdaniem protestujących mechanizm jest absurdalny, nieefektywny i obciąży kieszenie Polaków na miliardy złotych.
System kaucyjny, zamiast rozwiązywać problemy środowiskowe, wywołał organizacyjny chaos. Działacze zwrócili uwagę na nową codzienność konsumentów: długie kolejki, awarie butelkomatów oraz konieczność uciążliwego magazynowania odpadów w domach. Skrytykowano również fakt, że dodatkowymi obowiązkami obarczono właścicieli i pracowników sklepów.
Prezes oddziału Nowej Nadziei, Łukasz Suszkowski, nie przebierał w słowach, precyzyjnie wskazując winnych obecnej sytuacji:
„Rząd Prawa i Sprawiedliwości, ramię w ramię z Koalicją Obywatelską, zgotowali nam ten los, sprowadzając obywateli do roli „śmieciarzy”. Na nas przerzucono obowiązek składowania, transportowania i oddawania butelek PET oraz puszek aluminiowych.”
40 miliardów złotych za „klimatyczne szaleństwo”
Kluczowym argumentem podniesionym podczas konferencji były gigantyczne koszty wdrożenia nowego mechanizmu. Protestujący zaznaczyli, że Polska dysponuje już nowoczesnymi sortowniami. Zamiast je rozwijać, władza stworzyła od podstaw system znacznie droższy w utrzymaniu.
Opierając się na danych rynkowych, Łukasz Suszkowski wypunktował makroekonomiczne skutki ustawy przegłosowanej w lipcu 2023 roku przez rząd Mateusza Morawieckiego:
„Według raportu Deloitte system kaucyjny w perspektywie 10 lat będzie kosztował Polaków około 40 miliardów złotych. To 40 miliardów, które nie trafią ani do służby zdrowia, ani do systemu obronności. To pieniądze wyciągane z kieszeni obywateli.”
Teoria a uciążliwa praktyka pod butelkomatem
Podczas spotkania zwrócono uwagę na wykluczenie – osoby starsze często nie mają fizycznych możliwości, by regularnie i poprawnie korzystać z systemu. Prezes zilustrował ten problem na własnym, codziennym przykładzie z lokalnego sklepu:
„Spędziliśmy przy tym około 15 minut. Połowa opakowań nie została przyjęta, bez jasnego powodu. Wrzuciliśmy je więc do kosza obok. Na koniec wydrukowałem kupon, ale ze względu na wiatr natychmiast go straciliśmy. […] Czy naprawdę oczekuje się, że wszyscy będą stać w kolejkach i oddawać butelki za 50 groszy?”
Nowy mechanizm w praktyce zastępuje dotychczasową segregację śmieci, a jego głównym rynkowym efektem – według protestujących – jest zauważalny wzrost cen na półkach sklepowych.
Na zakończenie protestu, w ramach mocnego, symbolicznego gestu, działacze Konfederacji zostawili przed drzwiami biura posła Sałka worki wypełnione pustymi butelkami.
„Kiedyś były to śmieci, dziś nazywa się je cennym surowcem. Panie pośle, przekazujemy więc symbolicznie nasze „wsparcie” dla projektu PiS i to, co o nim sądzimy” – podsumował Suszkowski.
Zobacz także: Sprawdź, jak nowe zasady recyklingu wpłynęły na koszty wywozu śmieci w regionie














